|
Wczoraj Polacy wreszcie pokazali próbkę swoich prawdziwych możliwości. Zwycięstwo 1-0 z Albanią po trafieniu Macieja Żurawskiego przyjęto w kadrze ze spokojem, zaś kibice trochę odetchnęli oglądając wyczyny biało-czerwonych.
STARY, DOBRY ŻURAW Bardzo dobrze, jeśli nie najlepiej ze wszystkich, wypadł wczoraj Maciej Żurawski. Gracz greckiej Larissy był szybki, ciągle pod grą i przede wszystkim skuteczny. Jedyną okazję strzelecką zamienił wczorajszego wieczoru na gola potwierdzając niedzielne słowa Beenhakkera. Holender nie mógł się nacieszyć formą kapitana reprezentacji i po tym co obejrzeliśmy - ciężko nie przyznać mu racji. "forma Żurawskiego idzie w górę" - powiedział fizjolog kadry. Czyżbyśmy mieli czym straszyć Niemców ? Byłoby pięknie.
Sytuacja wygląda o tyle dobrze, że niezłą formę, a bynajmniej wyższą niż na ostatnim mundialu sygnalizuje drugi z liderów kadry - Jacek Krzynówek. To, że potrafi przewodzić zespołowi na boisku wiedzieliśmy, ale bardziej cieszy dobre przygotowanie fizyczne piłkarza Wolfsburgu. To z kondycją i szybkością "Krzyniu" miał dwa lata temu największe problemy. Bądź, co bądź trzeba jednak przyznać, ze wczorajszy pomysł z Krzynówkiem na środku nie wypalił i znacznie lepiej wygląda on na boku pomocy. JAK PECH, TO PECH Do pełni sił wciąż nie wrócił Kuba Błaszczykowski, a wczoraj wypadł nam z kadry na mecz z Niemcami Wojciech Łobodziński. Skrzydłowy Wisły Kraków nie miał wczoraj łatwego życia i po jednym ze starć z rywalem skręcił staw skokowy. Mimo, ze Łobodziński nie błyszczał, jego brak stwarza Beenhakkerowi spory ból głowy przy obsadzie prawej pomocy. Sposobem na to, by zaradzić tej sytuacji może być dowołanie Łukasza Piszczka z listy rezerwowej. Tyle, że wtedy Leo musiałby skreślić czterech, a nie trzech piłkarzy. Majewski, Pazdan, Matusiak i Łobodziński do odstrzału ? |