Reprezentacja Niemiec w mękach wywalczyła zwycięstwo w meczu z Serbami, pokonując ich ostatecznie 2-1. Nasz grupowy rywal spisał się przeciętnie, na tle drużyny, którą w eliminacjach odprawiliśmy z kwitkiem.
Niemcy od początku częściej byli w posiadaniu piłki, a najlepsze wrażenie robił Torsten Frings i Michael Ballack - czyli środek pomocy drużyny Loewa. w 19 minucie Serbowie skarcili jednak rywali i po nieudanej pułpace ofsajdowej Bosko Jankovic pokonał Lehmanna. Gospodarze nieporadnie próbowali wyrównać, lecz nawet stałe fragmenty gry tego dnia im nie wychodziły. Druga połowa mogła rewelacyjnie zacząć się dla Serbów, ale tym razem Lehmann miał szczęście - uratowała go poprzeczka. Niemcy jednak prezentowali się już lepiej. Sporo zagrożenia siał Martin Jansen i to jego akcje pozwoliły Niemcom uratować twarz. Na jpierw wdarł sie w pole karne, wyłożył piłkę Neuville`owi, a kat Polski z ostatniego mundialu doprowadził do wyrównania. Później lewy obrońca Bayernu Monachium ominąwszy paru obrońców został sfaulowany tuż przed 16 metrem, a rzut wolny wykorzystał Michael Ballack.
Niemcy nie zachwycili. Można powiedzieć więcej - nasi zachodni sąsiedzi swoja grą przyprawiają Loewa o spory ból głowy. Ból głowy, który nie pozwoli mu spać spokojnie przed Mistrzostwami Europy. Niemcy - Serbia 2:1 (0:1) Bramki: dla Niemiec - Oliver Neuville (74), Michael Ballack (82); dla Serbii - Bosko Jankovic (19). Sędziował Fredy Fautrel (Francja). Widzów: 53 000.
Niemcy: Lehmann - Lahm (46-Podolski), Mertesacker (46- Friedrich), Metzelder, Jansen (84-Westermann) - Fritz, Frings (70-Rolfes), Ballack, Schweinsteiger (79-Odonkor) - Kuranyi (70-Neuville), Gomez
Serbia: Stojkovic - Rukavina, Ivanovic (82-Tosic), Vidic, Dragutinovic - Jankovic, Kuzmanovic, Babovic, Smiljanovic - Pantelic (46-Lazovic), Ilic (73-Milovanovic) |