|
Wpisał: chris
|
|
15.04.2008. |
14 września do dymisji podaje się obecny prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Michał Listkiewicz (fot). Kto zajmie jego miejsce. Podobno są już dwie kandydatury, obie spoza światka piłkarskiego i obie piastujące w przeszłości stanowisko premiera Rzeczypospolitej Polskiej. Mowa o Kazimierzu Marcinkiewiczu i Janie Krzysztofie Bieleckim.
Minister Sportu Mirosław Drzewiecki wielokrotnie zapowiadał, że chce oczyścić polską piłkę i wprowadzić na stanowisko prezesa związku osobę cieszącą się publicznym zaufaniem. Osobą taką jest Marcinkiewicz, który jest faworytem do objęcia stanowiska prezesa, a wartość publicznego zaufania do niego doskonale obrazowały sondaże z czasów kiedy był Prezesem Rady Ministrów za rządów PiS-u. Teraz Marcinkiewiczowi bliżej do Platformy Obywatelskiej niż do PiS-u, ale póki co jest wciąż daleko od świata polityki sprawując obecnie funkcję dyrektora Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju w Londynie. Jego kadencja jednak niedługo sie kończy, a zarówno Drzewiecki jak i kilku jego kolegów z PO już kilka razy zasugerowało, że Marcinkiewicz może objąć stery w naszej krajowej federacji piłkarskiej.
Tylko czy naszemu związkowi rzeczywiście potrzebny jest ktoś taki? Marcinkiewicz z wykształcenia jest fizykiem (podstawowe prawa fizyki nasi zawodnicy znają), uczył też matematyki (wiedzą, że jak strzelą więcej goli niż przeciwnik to wygrają), był też kuratorem oświaty w Gorzowie Wielkopolskim (już jeden kurator w związku kiedyś był i źle się to skończyło), a ze sportem łączy go jedynie działalność w AZS PWSZ Gorzów, czyli klubie...koszykówki kobiet.
Znawcy podkreślają jednak, że Marcinkiewicz ma spore doświadczenie w zarządzaniu. Piastował już przecież funkcję p.o. prezydenta Warszawy i premiera naszego kraju. Jeśli do tego dojdzie choć trochę wiedzy piłkarskiej Marcinkiewicz może się sprawdzić. Oby tak był, a kibice za kilka miesięcy mogli powiedzieć: Yes! Yes! Yes! |